Hobbit Sam towarzyszy Frodowi w wyprawie mającej na celu zniszczenie Pierścienia Władzy, w którym jest zaklęta moc Saurona (Złego). Frodo zostaje obezwładniony jadem pajęczycy i wydaje się martwy.

Kiedy [Sam] się ocknął, dookoła było ciemno, lecz w żaden sposób nie potrafiłby powiedzieć, ile upłynęło minut lub godzin. [...]

- Co robić? Co robić? - powtarzał gorączkowo. [...] - Ale co mogę uczynić? Przecież nie wrócę do domu, zostawiając tutaj martwego imć Froda bez pochówku. A może powinienem iść dalej? Dalej? - Sam zamilkł, na moment sparaliżowany niepewnością i trwogą, a potem powtórzył niepewnie: - Dalej? Ja? A jego tu zostawić?

Czas płynął, a on tak trwał szarpany rozterkami. Usiłował znaleźć w sobie dość sił, by odejść i rozpocząć długą samotną wędrówkę - w poszukiwaniu pomsty. Potem przyszło mu do głowy, że dla takiego celu nie warto ruszać w drogę, pozostawiając tu pana.

- Więc co? Mam sam iść do Szczelin Zagłady i dokonać tego wszystkiego? Przecież muszę wtedy wziąć od niego Pierścień, który Rada tylko jemu dała! - Ale i tym razem odpowiedź natychmiast rozbrzmiała w jego głowie: „Rada po to przydała mu towarzysza, aby pomóc w wykonaniu misji. A ty jesteś już ostatnim z Bractwa. Zadanie musi zostać wykonane". [...]

- Dobrze, już dobrze, rozumiem, że muszę coś postanowić. Nie ma czasu do stracenia, bo zwłoka również oznacza klęskę. Wojna się rozpoczęła, a przypuszczam, że od początku toczy się po myśli Złego. [...] Pozostaje więc już tylko brać To i ruszać - Sam westchnął głęboko. - I tak muszę zrobić!

Kiedy wspiął się na szczyt schodów, miał wreszcie przed sobą przełęcz. - Podjąłem decyzję - powtarzał sobie wielokrotnie, ale upór, z jakim to zrobił, w niczym nie zmieniał faktu, iż oto działał na przekór swojej najgłębszej naturze. [...] Odwrócił się znowu, a pierwsze jego kroki, które postawił, były najtrudniejsze w całym jego dotychczasowym życiu.

J.R.R. Tolkien, Władca Pierścienia. Dwie wieże, Poznań 1977.