Jednym z motywów, ciągnących się przez wiele lat rozrachunków za powstanie listopadowe, był także swoisty bilans zysków i strat, jakie ponieśli uczestnicy tych wydarzeń. Inaczej mówiąc, pytanie o to, kto zyskał, a kto stracił na powstaniu. [...]

A ceną najwyższą okazywała się emigracja. Absolutnie nieprzewidywalna zarówno w zakresie życiowych konsekwencji, własnej odporności psychicznej na rozłąkę z krajem, jak też braku wyobraźni nieogarniającej możliwości długiego trwania wychodźstwa, właściwie niemal bezkresnego.

Czyż można wyobrazić sobie rzeczywistość niewyobrażalną, zupełnie nową, nie wspartą żadnym doświadczeniem? Jak się okazało, sięganie do doświadczeń Legionów Dąbrowskiego było analogią naciąganą i wręcz zwodniczą. Emigracja polistopadowa nie stała się formacją wojskową, a Europa ówczesna, ustabilizowana przez kongres wiedeński, nie miała potrzeb ani szans na wyłonienie „człowieka wieku" miary Napoleona. [.]

Niezależnie od tego, czy opuszczający Polskę zdawali sobie sprawę, że są twórcami zjawiska bezprecedensowego, byli nimi. Własnym losem, swoimi biografiami, uczuciami i umysłami stwarzali nowy kształt polskiej historii - emigrację, którą nazwano wielką. Prawdę mówiąc, kłopotliwa to nazwa, podatna na wykładnię gloryfikująco-patetyczną1, podsuwaną przez ten kwalifikujący przymiotnik „wielka". Bo taki właśnie, wartościujący ma ona sens. Nie do liczebności należy go odnosić, choć sześć-siedem tysięcy ludzi, w tym elity polityczne i intelektualne, to niemało. Wielkość wynikała raczej z owego wzoru wzorów emigracji politycznych, jaki stworzyli. W ich odpowiedzialności za kraj, za wierność hasłom, dla których podjęli walkę z Rosją, za hojne obdarowywanie własnym życiem uwielbianej wówczas - wszak połowę wieku rozłamała Wiosna Ludów - skrzydlatej bogini wolności. Wielkość tkwiła także w szczegółach, w umiejętności organizowania instytucji życia społecznego, w trosce o szkolnictwo i kulturę, czego widoczne ślady pozostały do dziś na przykład w postaci Biblioteki Polskiej.

Jeśli porywali się na zadania częstokroć przekraczające finansowe możliwości tego środowiska, kierowała nimi szlachetna ambicja, aby pozostawić po sobie trwałe wartości i aby kiedyś oddać Polsce kapitał duchowy tutaj zgromadzony. Mimo że to oni właśnie stali się twórcami znaczącego dla dalszych dziesięcioleci XIX wieku podziału na kraj i emigrację, przechowywali ideę wspólnej Polski oraz nadrzędne pojęcie ojczyzny, której uchybić nie wolno.

Alina Witkowska, Cześć i skandale. O emigracyjnym doświadczeniu Polaków, Gdańsk 1997.

1 Gloryfikacja - wysławianie, wychwalanie, uwielbianie; patos - podniosłość, wzniosłość.