Słońce i sosny

Zanim słońce nad wieczorem zajdzie
sosen będzie się czepiało uparcie.

Nie stoczy się za te sosny prędzej
aż nasyci je
czerwienią
jak pędzle.

Ruda farba po pniach
igłach
Sosny niebo pomalują
jak najpiękniej.

Każdy obłok.
Każdą chmurkę białą.

Będzie niebo rudziało
gorzało.
Zwęgli się na sadze najczarniejsze.

Aż je brzoza
rano
wiechciem liści przetrze.

Joanna Kulmowa