A. Wywiad z Anną Dymną
Nie jest łatwo być zwyczajną kobietą i aktorką - uchwycić równowagę między tymi dwoma światami. [...] A jednak jestem aktorką i wiem, że to moje miejsce, bo aktorstwo na szczęście nie polega tylko na chęci pokazywania się, popisywania. Czasem odmawiałam przyj ęcia roli, bo godziła w moje przekonania albo wtedy, gdy czułam, że nie potrafię wydo­być z siebie tego, co trzeba, bo pęknie mi serce. W końcu jestem zwykłym człowiekiem, a nie automatem do produkcji emocji i uczuć. [...] Zawód ten jest okrutny i trudny - oczywiście. Ale równocześnie piękny, gdyż daje możliwości ciągłego rozwoju, poszerzania horyzontów, pogłębiania wiedzy o sobie i o człowieku. Daje też możliwość ucieczki od rzeczywistości. [...] Stresem jest każda porażka, każdy sukces, popularność i jej brak, nieuregulowany, zwa­riowany tryb życia, trema itd. Do tego dochodzą przyziemne, normalne problemy, które wprawdzie dotykają każdego, lecz nas szczególnie boleśnie, a na dodatek publicznie. Na przykład przemijanie!

Elżbieta Bińczycka, Rozmowa: Anna Dymna, [w:] „Sezon" 7/8, rocznik I.

B. Wywiad z Jadwigą Jankowską-Cieślak
Pewien paradoks polega na tym, że zostałam aktorką... z powodu nieśmiałości. [...] Aktorstwo dla osób takich jak ja bywa azylem, pozwala na bezpieczne uwalnianie się od kompleksów, za maskami postaci. [...] Dowiedziałam się, że w teatrze najważniejsza jest pu­bliczność, a nie aktor zapatrzony w siebie i czekaj ący na podziw, i że chodzi o to, by widz wzruszył się choć trochę lub zamyślił. [...] Na scenie czuję, że samoistnie dzieje się ze mną coś, czego nie potrafię powstrzymać.

Krzysztof Demidowicz, Nie na każde wezwanie, [w:] „Film", 1997, nr 12.

C. Wywiad z Johnnym Deppem
Wydaje mi się, że współczesne kino amerykańskie jest przegadane. Aktorzy zamiast grać, wszystkie emocje wyrażają słowami. [...] Współczesne kino amerykańskie nie docenia widza, uważa go chyba za głupca, któremu wszystko trzeba dopowiedzieć. Aktorstwo jest dla mnie reagowaniem, odczuwaniem, a nie techniką. Nie uznaj ę jednak szarżowania, szafowania swoimi czysto prywatnymi emocjami.

Elżbieta Ciapara, Johnny, mam na imię Johnny, [w:] „Film", 1997, nr 10.