To było fajne, to rozdanie nagród. Przyszliśmy rano do szkoły z naszymi tatusiami i mamusiami, które ubrały nas jak pajaców. Mieliśmy niebieskie ubrania i białe koszule. [...]
I ja, i reszta chłopaków czekaliśmy z niecierpliwością na to rozdanie nagród. Ale nie z powodu nagród [...]. Czekaliśmy dlatego, że po rozdaniu nagród nie idzie się już do szkoły i są wakacje. [...]
Nagrody były dla wszystkich. Annaniasz, który jest pierwszym uczniem i pieszczoszkiem naszej pani, dostał nagrodę z arytmetyki, nagrodę z historii, nagrodę z geografii, nagrodę z gramatyki, nagrodę z ortografii, nagrodę z fizyki i nagrodę za zachowanie. [...] Kleofas, który jest ostatni w klasie, dostał nagrodę za koleżeństwo, a ja dostałem nagrodę za elokwencję*. Tata był bardzo zadowolony, ale później się trochę rozczarował, bo pani powiedziała mu, że w mojej elokwencji nagrodzono nie tyle jakość, ile ilość. Muszę zapytać tatę, co to znaczy. [...]
Po drodze do domu myślałem sobie, że to fajnie, że szkoła się skończyła, że nie będzie lekcji ani ćwiczeń, ani kar, ani zabawy na pauzach i że teraz nie będę widział kolegów przez tyle miesięcy, i że nie będziemy się razem wygłupiać, i że będę się czuł okropnie sam.
– Cóż to, Mikołaju – powiedział tata – nic nie mówisz? Przecież zaczęły się twoje wymarzone wakacje!
Wtedy zacząłem płakać i tata powiedział, że ze mną można zwariować.


Sempé i Goscinny, Rekreacje Mikołajka, Warszawa 1964.

*elokwencja– 1. umiejętność pięknego, zrozumiałego wypowiadania się
  2. ironicznie: wielomówność, gadulstwo